Obserwatorzy

sobota, 28 marca 2015

Rozdział 1

Wracałam, późnym popołudniem z pracowni ojca. Byłam strasznie wściekła, głównie na Rose.
~Nienawidzę tej gówniary! Jak strzela focha to nie może jak normalna dziewczyna zamknąć się w sobie, albo się po obżerać. Nieeee! To nie podobne do niej! Ona musi się, zawsze na kimś wyżyć, zazwyczaj na mnie! Yrghhhhhhhhhh!~zawsze lubiłam sobie trochę po narzekać.
Szłam przez zatłoczone miasto, i oglądałam się na kramy sklepikarzy.U pana Smitha zatrzymałam się,by   jak zwykle   sprawdzić czy nie ma wschodnich, tzw. " magicznych proszków".
- Witaj Gwenny!- przywitał się lekko otyły pan w średnim wieku.-Mam dla ciebie coś specjalnego!-powiedział dumnym głosem jakiego zazwyczaj używa tata by pochwalić Maxa.
Sięgnął za pazuchę i wyciągną mieszek.
-Co to?-zapytałam zaciekawiona- kolejny pył wróżek?-tak ja i mój tata nazywaliśmy  sproszkowane srebro,bardzo potrzebne do tajnej receptury taty.
-Ile pani da za 3 funty?
- No nie wiem, nie wiem... A ile pan proponuje ?
-Dwie koronki miła panienko.- Na ostre targowanie nie miałam ochoty, więc dałam mu te dwie korony za coś co kosztowałoby 30 razy więcej.
Przyspieszyłam. I tak już byłam spóźniona na lekcje dobrych manier u pani Menee .
Nagle poczułam swąd siarki i jeszcze czegoś czego nie byłam w stanie określić.
Odwróciłam się.Zaczełam szukać  jego źródła.Mam baaaaardzo dobry węch, i to dzięki niemu udało mi się dojść do tak zwanego źródła smrodu, czyli do pracowni majego taty  stał w drzwiach i palił fajkę.
Uśmiechnęłam się do niego.Machnął na mnie ręką i tym gestem kazał mi podejść.
Nie zrobiłam nawet dwóch kroków kiedy, nagle budynek eksplodował.
Wyrzuciło mnie w powietrze i z całym impetem wylądowałam na plecach, na bruku. Zrobiło mi się ciemno przed oczami, i  jedyne na co się zdobyłam to na chrapliwe wypowiedzenie słowa : TATO.
Po tym zemdlałam.

środa, 25 marca 2015

Prolog......

Nigdy nie myślałam ,że tak skończę.
Jako zakochana idiotka ze smokiem na karku.Zabawne!
A myślałam ze miłość nie istnieje , no cóż chyba byłam w błędzie, jak zawsze.
Niestety muszę kończyć, albo jak wolicie zginę. Osobiście wolę ta pierwszą wersję.
Do zobaczenia Alchemiku!

                                                                                                                    Gwendelon Standen

                                                                                                                     12 maja 1805r
Hej!

Witajcie Alchemicy!
Jestem nie do końca nowa w bloggerze, ale oto mój pierwszy post i będę  pisać opowiadania
Uprzejmie proszę o wyłapywanie literówek i z góry przepraszam za brak weny ( to tak na przyszłość).
                                                                                                                           
                                                                                                                           Alice