No hejjjj!
Długo nie pisałam , bo zwyczajnie miałam nawał pracy :)
Rozdział 2
Wszędzie pustka, nic nie ma, nikogo. Brak,brak ,brak...
Po śmierci ojca w dziwnym wybuchu przy Baker Street w zesz, nikt sie mnie nie czepia, że nic nie jem nie mówie nigdzie nie wychodze... Ostatnio na targu gdzie poszłam by kupićrybe na obiad ludzie wręcz mi je wciskali na siłe... Musieli go bardzo lubić... Żyję dzięki ludziom z targu którzy karmią mnie i ubierają, nawet ostatnio Mary Lou( amatorka w tworzeniu fryzur - nawet królowa się u niej czesze) przyszła uczesać mnie na przyjęcie z okazji urodzin jakiegoś lorda czy sir'a którego podwładnym był ojciec.John Whilliam Standen . To tak oficjalnie brzmi. Ale nikt tak na niego nie mówił, bo on nie chciał. Nigdy nic nie chciał... Od śmierci mamy